Autor Wątek: Bezhołowie, czyli zestaw wzorców rodowych i karmicznych z Ukrainy  (Przeczytany 353 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Żdan

  • Moderator Globalny
  • Zaawansowany użytkownik
  • Wiadomości: 267
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg, Ród, Przyroda
    • Zobacz profil
    • Kultura aryjska
Współczesne relacje rodzinne, a więc i wzorce rodowe, mają w sobie wiele cech demonicznych. To odwrotność Boskiego Zamysłu, wg którego ród ma stanowić siłę napędową duchowej ewolucji (korzenie - fundament, źródło mocy).

Efekty takiego stanu rzeczy są opłakane, gdyż wychodzi na to, że często człowiek, aby w ogóle jakkolwiek się rozwijać, musi się niemal odciąć od rodziny (dziś młodzi ludzie zazwyczaj szybko wybywają jak najdalej - najlepiej za granicę). A to też niebezpieczne, ponieważ sprzyja negatywnej indywidualizacji i utrudnia rozpoznanie Boskiego Zamysłu (który jednak zakłada życie w rodzinach). Poczucie oddzielenia od rodziny na dłuższą metę utrudnia osiągnięcie świadomości jedności z wszechświatem (bo jak tu być jednym ze wszystkim, skoro nie jest się jednym nawet z rodziną?). W sumie jest to bardzo podobne do odcięcia od Przyrody (i, jak sądzę, silnie z nim związane). Ród i Przyroda (ta, która jest 'przy Rodzie').

Niedawno trafiłem na ciekawy film z niejakim Dmitrijem Trockim, o uzdrawianiu relacji z matką i ojcem. Generalnie rzecz zdecydowanie godna polecenia:

https://www.youtube.com/watch?v=ksIDNf1LgIs

To, co zostało w nim przedstawione, to sposób na wyrwanie się z błędnego koła negatywnych wzorców rodowych (przynajmniej znacznej ich części). Jednak sprawa wcale nie jest aż tak prosta, jak przedstawia to Dmitrij (sam wspomina zresztą, że szło mu to bardzo ciężko). No, ale to już bardziej trudności z serii 'i jak tu być szczęśliwym w Kali Judze, skoro dokoła tyle nieszczęścia'.

Na marginesie - Dmitrij pochodzi z Białorusi. Tu gdzie mieszkam, na Pomorzu Zachodnim, dominują potomkowie repatriantów właśnie z tamtych terenów. Z tego, co widzę, to inny zestaw wzorców, niż ukraińskie. 'Bezhołowie' pojawiło tu się później, tzn. już po przesiedleniu, na skutek braku spójności struktury społecznej, utworzonej z przesiedleńczej zbieraniny.

Tak dokładnie jak Leszek tych wzorców nie opiszę, bo się na tym nie znam, nie badam tematu aż tak głęboko. W każdym razie ludzie są tu w większości z jednej strony 'do rany przyłóż', z drugiej - raczej nieufni. Da się tu również rozpoznać schematy podobne do wspomnianej przez Leszka 'sprawiedliwości komunistycznej' rodem ze Wschodniej Ukrainy. Dlatego za PRL-u jakoś to się wszystko trzymało. Teraz to jest już, niestety, bezhołowie. Chociaż stopień jego zaawansowania zależy jeszcze od miasta.

Offline Leszek Żądło

  • Administrator
  • Ekspert
  • Wiadomości: 937
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Cuda Ducha
  • Imię i nazwisko, dziedzina: Radiestezja, regresing, uzdrawianie
Wzorce rodowe mogą być tak silne, że rujnują  życie osobiste i biznesowe.
W rozwoju duchowym mogą go opóźniać bądź inspirować, kiedy człowiek postanowi się z nimi rozprawić, bądź porzucić rodzinę.
Prócz wzorców tradycji rodowej mamy tu też DDA (jako rodowe).

Offline Michael

  • Aktywny użytkownik
  • Wiadomości: 197
    • Zobacz profil
Leszku, czy nie jest tak że wzorce rodowe to też w zasadzie wzorce karmiczne, tylko po prostu nieindywidualne. Czy na człowieka wcielającego się po raz pierwszy do jakiegoś rodu wzorce tego rodu oddziałują silniej lub słabiej niż na kogoś kto wciela się nie po raz pierwszy do niego, lub wciela się że tak powiem w "kratkę", że raz się wciela a potem robi sobie jedno wcielenie przerwy po czym znowu i tak w kółko?

Czy kwestia wzorców rodowych jest naprawdę istotna przy rozwoju duchowym i osobistym?

Offline Leszek Żądło

  • Administrator
  • Ekspert
  • Wiadomości: 937
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Cuda Ducha
  • Imię i nazwisko, dziedzina: Radiestezja, regresing, uzdrawianie
Bezhołowie, czyli zestaw wzorców rodowych i karmicznych z Ukrainy
« Odpowiedź #1 dnia: 2018-01-08, 18:06:57 »
Bezhołowie, czyli zestaw wzorców rodowych i karmicznych z Ukrainy
Przede wszystkim chcę uspokoić wszystkich, że nie jest to żaden rasistowski atak na naszych sąsiadów ze Wschodu, tylko opis zestawu typowych wzorców występujących głównie na Ukrainie Zachodniej oraz wśród ludności, która stamtąd przybyła na Ziemie Zachodnie. Zestawienie zostało uczynione w celach terapeutycznych, gdyż spora ilość potencjalnych klientów terapii dzieciństwa, czy rodzinnej, ma pochodzenie ukraińskie, lub rodziny stamtąd pochodzące.  A wzorce te są zupełnie nieznane adeptom terapii ustawień rodzinnych Hellingera, czy nawet regreserom.  Znajomość  tych wzorców ułatwi też uzdrawianie nastawienia do pracy, zarabiania i pieniądza.
Moja babcia, która na Ukrainie (w Galicji) spędzała w dzieciństwie wakacje u bogatych krewnych, mówiła o tamtejszej ludności: "bezhołowie" (bezgłowie). Wzorce podobne występują również po polskiej stronie granicy, aż po Lublin, a na południu, aż po Nowy Sącz. I dotyczą znacznie szerszego zakresu niż bezmyślność, złośliwość, czy życiowa głupota.
Mentalność ukraińska kształtowała się w oparciu o system moralny nieznany w Europie zachodniej, a często również w Polsce. Dwory były polskie, miasta żydowskie, a wsie ukraińskie. W miastach i na wsiach mieszkała również biedota.  Byli to ludzie wolni, do wynajęcia.  Do tego kultura tego regionu przenikała się z kulturą kozacką i cygańską. Jakiś wpływ mieli też Ormianie (raczej w miastach).  Do tego, większość to byli prawosławni ze specyficznym dla tej religii zestawem wzorców.  Wzorce te spotykamy w psychice mieszkańców polskich Kresów, mimo że nigdy prawosławia nie wyznawali. Po prostu, pewne poglądy na duchowość, życie i codzienne praktyki przenikają się, bez względu na wyznawaną religię, a dzięki obcowaniu z sąsiadami.  (Ja np. nie rozumiem polskiego „etosu pracy”, bo bliższy mi jest śląski).  Wschodnia Ukraina ma zupełnie inny zestaw wzorców, bardziej zbliżony do „sprawiedliwości komunistycznej”. Tym niemniej ów zestaw wzorców też można czasami znaleźć w podświadomości klienta, nawet Polaka, którego korzenie stamtąd się wywodzą. 
Dziś u wielu Ukraińców z zachodu i centrum kraju, dominuje tchórzostwo i pogarda dla „Lachów i Kacapów”.  W spadku po UPA (nie tylko, bo to było wcześniejsze) gloryfikowany jest kult okrucieństwa. Tak to postrzegamy. Jednakże to z reguły nie ujawnia się w postaci wzorców destrukcyjnych zawartych w podświadomości.  Podczas masowej powojennej emigracji do Polski jeszcze nie były ugruntowane.  Z dzisiejszymi imigrantami może być już inaczej.
Kiedy mówimy o pogardzie, to trzeba wiedzieć, że w ukraińskiej mentalności jest to ważny czynnik, mocno dowartościowujący. Gardzi się słabszymi, gorszymi, ale także tymi, którzy udzielają pomocy, bo to „frajerzy”.  O pomoc prosić nie można, bo „to okazanie słabości” i powód do pogardzania sobą.
Pogarda jest powiązana z… przymusem kłamania!  A to już wartości przejęte od talmudycznych Chazarów.  Kłamstwo jest sposobem na życie. A towarzyszy mu przekonanie, że „kłamiąc, jestem sprytniejszy od tego, którego okłamałem, mam  więc kolejny powód, by nim gardzić” (w podobnej sytuacji Chińczyk będzie czuł tylko satysfakcję, bez pogardy).
Kolejne wzorce dotyczą przywiązania do biedy i cierpienia!  Są one oparte na wartościach religijnych (nie tu nasz raj, my grzesznicy, musimy cierpieć, życie jest cierpieniem i oczekiwaniem na nieszczęścia).  Ludzie boją się mieć cokolwiek, bo „przyjdą obcy i wszystko im zabiorą”.  Zastanawiam się, czy to nie jest powód, dla którego repatrianci jęczą, że „wszystko im zabrali, a tu nic nie dali” (co jest oczywistym kłamstwem, bo tu dostali znacznie lepsze domy i mieszkania, jeśli tylko byli tam właścicielami czegokolwiek).  To poczucie utraty wszystkiego u niektórych jest bardzo silne i przekazywane z pokolenia na pokolenie (występuje nie tylko wśród repatriantów z Ukrainy). 
Oczywiście, że lęki przed utratą mienia są uwarunkowane doświadczeniami wojennymi, jednak w obecnych czasach zupełnie nie uzasadnionymi. 
Ci, którzy wierzyli, że "w polu pracują tylko parobki", raczej nie przetrwali wielkiego głodu, więc to może być wzorzec karmiczny.
Najemna biedota miała cały system ograniczania się, by wytrwać w tym stanie całe życie. Często byli to ludzie bez żadnego wykształcenia, analfabeci. Szczególnie ci, z Galicji (polska, tzw. Zachodnia Ukraina). Praca z osobami, których przodkowie właśnie tak funkcjonowali, może być trudna i niewdzięczna, bo często wzorem przodków wszystko sobie sabotują nie wierząc, że kiedyś może być lepiej. 
Do tego jeszcze należy dodać biedotę pochodzenia częściowo cygańskiego, która została odrzucona przez rody z powodu „skundlenia” się z Polakami, Niemcami, Żydami i innymi.  Tu zestawu wzorców nie opiszę, gdyż mogą one być bardzo indywidualne. Jednak dominuje żal z powodu odrzucenia.  No i poczucie, że nie należą do żadnej grupy, że są wyobcowani.  Często czują się przeklęci (co może akurat być zgodne z rzeczywistością i wówczas te klątwy trzeba usuwać).
Typowe też są silne przekonania o klątwach rodowych,  indywidualnych, działaniu uroków i w ogóle czarnej magii itp. Przekonania te oparte są o realne zjawiska i dużą popularność zabiegów magicznych w tamtym rejonie.  Klątwy i uroki tradycyjnie odczyniają „szeptuchy”, czyli kobiety modlące się w intencji uwolnienia i uzdrowienia, dokonujące przy tym oczyszczania za pomocą ognia, jajek itp.  Magia (m In. cygańska, np. rytuał „wiązania losów”) ma spory udział w życiu tamtejszej ludności. Bywa, że jest to magia bardzo zaawansowana, dzięki której następuje przemieszczanie przedmiotów (np. ciągnięcie mleka ze sznura, o czym opowiadał mi naoczny świadek zaklinający się, że jako katolik nigdy by w coś takiego nie uwierzył, gdyby nie widział na własne oczy).  Musiałem też czyścić energię całego rodu po tym, jak w Bieszczadach Ukrainka rzuciła skuteczne klątwy na polskiego żołnierza, ścigającego banderowców.
Odczyniające skutki klątw i zabiegów magicznych szeptuchy (szeptunki) emigrowały również z ludnością stamtąd do polskich miejscowości i nadal uprawiają swoje praktyki w wielu miejscach na Ziemiach Odzyskanych.
Na tamtym terenie występuje też często wzorzec związany ze związkami: „jak nie bije (a przynajmniej ciągle nie opieprza), to nie kocha”, bo to znaczy, „że mu / jej nie zależy”.
W podświadomości niektórych mogą jeszcze pokutować czynne do niedawna obyczaje „prawa pierwszej nocy” polegające na odstępowaniu świeżo poślubionej małżonki panu feudalnemu, albo… szefowi. Może to być w linii rodowej, lub karmicznej.
Może też pojawiać się wzorzec zwany „odinokaja wołczica”, znaczy „samotna wilczyca”, który polega na pogardzie dla mężczyzn i małżeństwa. Przynajmniej do czasu, kiedy taka kobieta nie zostanie pojmana i poskromiona. Wtedy jej nastawienie zmienia się, bo poczuła „swego pana”, silniejszego od niej, który potrafi zapanować nad jej obsesją nieujarzmionej wolności.  Dotyczy to raczej południowej  Ukrainy. 
Postarałem się zebrać wzorce, które poznałem głównie prowadząc sesje regresingu, ale i obserwując, co się dzieje wokół.
Jeśli ktoś zna więcej wzorców charakterystycznych dla przybyszów stamtąd, proszę je opisać.

Tak mi przyszły do głowy jeszcze 2 ważne wzorce. Ale one występowały i nadal występują na dawnych Kresach:
Sprawiedliwość =
1. dzielenie biedy po równo.
2. Pilnowanie, żeby ktoś nie miał lepiej / więcej.
« Ostatnia zmiana: 2018-01-08, 19:14:02 wysłana przez Leszek Żądło »